Spakuj swoją walizkę

Weszliśmy w kolejny Wielki Tydzień naszego życia. Wielu z nas czuje się zaskoczonymi, że minęła już Niedziela Męki Pańskiej, że za 5 dni w kościołach znowu zabrzmi radosne Alleluja, że minął kolejny Wielki Post. Być może nie udało Ci się zrealizować w 100% swojego wielkopostnego postanowienia, być może codziennie, gdy ponosiłeś porażkę, mówiłeś sobie, że przecież jutro jest kolejny dzień i że masz jeszcze czas, a tu nagle okazało się, że tego czasu wcale nie ma tak dużo. Nie ważne. Ważne, co uczynisz z tym czasem, który jeszcze Ci pozostał. I nie mam tu na myśli tylko tych pięciu dni do Wielkiej Nocy. 


Nie dalej jak wczoraj na wykładzie z etyki, który wykładowca poświęcił tematyce śmierci i różnych filozofii z nią związanych, ów profesor przytoczył sentencję myślową swojego, jak go nazwał, przyjaciela. Brzmiała ona mniej więcej tak:

Trzeba mieć walizeczkę zawsze spakowaną

Cytat dotyczył oczywiście stałego trwania w stanie przygotowania do śmierci, która może przyjść w każdej chwili. Myślę, że cały Wielki Post, ale szczególnie Wielki Tydzień, gdy coraz bliżej nam do wydarzeń Wielkiego Piątku i do, głębszego niż w pozostałe piątki roku, przeżycia męki Chrystusa, są idealnym czasem, by tej śmierci stawić czoła, by o niej myśleć i rozmawiać. I nie chcę snuć tragicznych wizji i pisać, że przecież każdy i tak kiedyś umrze i o zgrozo użyć sformułowania (ku uciesze niektórych), że w ogóle życie nie ma sensu (bo ma i to ogromny!), ale chcę uczulić na to, co często nam się zdarza, a czego chrześcijanin zwłaszcza, powinien szczególnie się wystrzegać.

Strach przed śmiercią, bo o nim mowa, paraliżuje wiele naszych działań i często ogranicza nasze funkcjonowanie. Boimy się tego momentu, w którym przyjdzie nam pożegnać się z tym światem, choć jest on tak samo naturalny, jak moment, w którym na ten świat przyszliśmy. Dla chrześcijanina strach przed śmiercią jest tym gorszy, że podchodzi pod kategorię grzechu z uwagi na to, iż jest podważeniem obietnicy życia wiecznego. Bojąc się śmierci człowiek zakłada, że nie ma nic po niej, że wraz z nią wszystko się kończy, dlatego trzeba jej moment jak najbardziej od siebie oddalić, odwlec w czasie.


Jedyną prawdą, jaka wysnuwa się ze strachu przed śmiercią jest fakt, iż rzeczywiście nigdy nie wiemy, kiedy ona może nastąpić. Nikt z nas nie wie, ile godzin, dni czy lat jego życia zakłada plan Pana Boga. Z tego powodu powinniśmy być zawsze przygotowani na moment, w którym przyjdzie nam zmienić swoje położenie z doczesnego na wieczne. Jak? Chociażby poprzez częstą, regularną i ważną spowiedź świętą. Regularność spowiedzi nie tylko wpływa na to, że ciągle żyjemy w stanie łaski uświęcającej i w nagłym przypadku wypadku, ataku serca, czy innym, nie ma obaw o to, czy znajdziemy się tam, gdzie z pewnością znaleźć byśmy się chcieli. Przede wszystkim regularne korzystanie z sakramentu pokuty i pojednania wpływa na naszą kondycję duchową, oddala od nas strach przed śmiercią ponieważ przybliża miłosierdzie Boga. 

Kolejnym czynnikiem, który będzie tą naszą obrazową spakowaną walizką jest częsta Eucharystia. Uczestnictwo we Mszy Świętej i przyjmowanie Ciała Chrystusa przybliża nas niewątpliwie do Boga, pomaga nam budować z Nim trwałą relację. Słuchanie Słowa Bożego ukierunkowuje nasze myśli na właściwe tory i pomaga w zrozumieniu niektórych, często niewyjaśnionych, sytuacji. Ostatnim z elementów jest praktyka osobista. To ją, osobistą modlitwę, będziemy mogli wykorzystać w tym kulminacyjnym momencie, bo raczej niewielu jest takich, których Bóg wzywa do siebie w trakcie Mszy, a jeśli akurat zdarzy Ci się nie być w stanie łaski uświęcającej to Twoją ostoją stanie się to, co będziesz miał pod ręką. Jeśli nie będziesz miał w sobie nawyku osobistej rozmowy z Bogiem, modlitwy indywidualnej, nie będziesz wiedział, w jaki sposób się nią posłużyć, może się okazać, że moment śmierci będzie najtrudniejszym momentem, z jakim będziesz musiał się zmierzyć przed odejściem do wieczności.


Spakuj swoją walizkę to nic innego jak bądź gotowy na śmierć. Jeśli będziesz trwać w stałej relacji z Bogiem, zaufasz tej Miłości, która za Twoje grzechy oddała życie na Krzyżu to nie będziesz musiał bać się tego, że śmierć zaskoczy Cię w najmniej odpowiednim momencie, bo każdy moment będzie dla Ciebie taki sam, w każdym będziesz tak samo przygotowany na spotkanie z Panem twarzą w twarz. Wykorzystaj czas, który Ci pozostał, wykorzystaj Wielki Tydzień, spakuj swoją walizkę i czuwaj, bo nie znasz dnia ani godziny.

Komentarze

  1. Piękny, głęboki tekst poruszający aspekt śmierci, z którą spotykamy się na co dzień. Wszystko to wiem (mam syna w Twoim wieku) ale ciągle muszę sobie to przypominać - regularne korzystanie z sakramentu pokuty i pojednania -
    Pozdrawiam Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musimy sobie wziąć do serca słowa Jezusa i być gotowi w każdej minucie, by nie zostać zaskoczonymi.
      Dziękuję, pozdrawiam i zapraszam częściej :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Skoro już tu jesteś, zostaw po sobie ślad. Chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat i podziękuję Ci za wizytę.

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch

Światło