Różne oblicza cierpliwości

Jako, że od kilku miesięcy jestem szczęśliwą narzeczoną ogarniającą organizację ślubu i wesela postanowiłam w najbliższym czasie pochylić się nad istotą samej miłości będącej podstawą relacji małżeńskiej, o której możemy przeczytać w chyba najbardziej znanym fragmencie Pisma Świętego, który zacytuje nawet największy biblijny ignorant. Mam na myśli oczywiście Pierwszy List Świętego Pawła do Koryntian. Tak, to ten sam, który powszechnie znany jest jako Hymn o miłości. 



Kto ma uszy, niechaj słucha

Pewnie już każdy z Was słyszał porównanie mówiące o tym, żeby w miejsce "miłości" umieścić swoje imię. W moim przypadku brzmiałoby to "Angelika cierpliwa jest" (o zgrozo cóż za oksymoron!). List do Koryntian nie jest jednak tak błahy i banalny jak nam się wydaje. Większość z nas wyłącza funkcję słuchania i myślenia na sam dźwięk słów "gdybym mówił językami ludzi i aniołów..." popełniając tym samym ogromny błąd. Skupmy się zatem w tym pierwszym rozważaniu nad istotą Pawłowej cierpliwości.

Miłość cierpliwa jest

Nauka Kościoła głosi, iż wszelka miłość pochodzi od Boga. To On pierwszy pokochał nas i przekazał nam ten dar byśmy darzyli miłością siebie nawzajem. Przykazanie miłości postawił natomiast na piedestale wszystkich przykazań i wskazówek dotyczących naszego życia, które mają doprowadzić nas do zbawienia. Co zatem kryje się pod mianem cierpliwości i czy faktycznie jest ona tak bardzo ważna, że właśnie ją wymienia święty Paweł jako pierwszą spośród różnych przymiotów miłości? 

Zwykło się mówić, że ktoś ma anielską cierpliwość. Większość z nas jednak to skrajni furiaci i frustraci, którzy nie potrafią wyczekać minuty, jeśli bardzo czegoś pragną. Cierpliwość w związku wiąże się z wieloma aspektami. Po pierwsze cierpliwość to sztuka oczekiwania. W związku przedmałżeńskim na wszystkie te przywileje, jakie przysługują małżonkom. Na spotkanie, jeśli mieszkacie daleko od siebie i rzadko się widujecie. W małżeństwie oczekiwanie na potomstwo, umiejętność zachowania czystości małżeńskiej. 


Nie siedem a siedemdziesiąt siedem razy

W dalszej kolejności cierpliwość związana jest ze sztuką wyb
aczania. Denerwuje mnie ten człowiek, jego nawyki, przyzwyczajenia, które trudno zmienić, lub w ogóle ich wyeliminowanie jest niemożliwe. Bywa, że nie mogę znieść jego zachowań, nadmiernej obojętności, czy wręcz przeciwnie nadmiernej czułości. Ale mam w sobie cierpliwość. Nie oznacza to jednak zupełnej akceptacji wszystkich niedogodności, bo to byłoby prawie równoznaczne z samobójstwem. Cierpliwość w tym przypadku wyraża się rozmową. Wyjaśnianiem sobie na bieżąco tego, co nam nie leży, co sprawia, że mamy ochotę trzasnąć drzwiami, spakować walizkę, wyjść i nie wrócić itp...

Cierpliwości jako sztuki wybaczania uczy nas sam Bóg. Ile razy w życiu byłeś już u spowiedzi? On zawsze tam na Ciebie czeka. Zawsze ma wyciągnięte ręce. Nigdy się nie odwraca. Ma anielską cierpliwość, nie złości się, że po raz kolejny zrobiłeś coś nie po Jego myśli, ale mówi Ci, że Cię kocha i że Twoja skrucha sprawiła, że już wszystko jest w porządku. I to oczywiste, że wrócisz do konfesjonału znów i jeszcze raz z kolejną wiązanką przeprosin i żalu. On to wie. Ale dzięki cierpliwej miłości ma w sobie energię do kolejnego przebaczenia, przytulenia i kolejnego uwierzenia w Ciebie, że może tym razem będzie lepiej. 

Cierpliwość oznacza też umiejętność ponownego odbudowywania, gdy coś się zepsuje, zawali. To nie tylko przebaczanie drugiej osobie jej przewinień, ale po raz kolejny i kolejny stawanie z kolan i naprawianie błędów popełnionych przeze mnie. Podlewanie uschniętego kwiatu w nadziei, że jeszcze wypuści nowe pędy. Jak Biblijny ogrodnik, któremu kazano pozostawić wyniszczone drzewo na jeszcze jeden sezon i zakwitło...


Na koniec zacytuję słowa Świętego Jana Pawła II. Niech ten, który był ambasadorem miłości na Świecie prowadzi nas przez kolejne wersety Hymnu o miłości i jeśli nie moje rozważanie to niech chociaż jego słowa będą dla Was inspiracją do bycia cierpliwymi w swoich związkach.

Miłość cierpliwa jest... a nie, jak dziś, "zaczynamy ją przeżywać na podobieństwo pochłaniania bagietki na stołku w barze szybkiej obsługi - nerwowo, niecierpliwie". Jesteśmy zachłanni, czasem wręcz pazerni na tego drugiego człowieka... głodomory! Zamiast delektować się długo i poznawać smak... to my jakbyśmy chcieli przeniknąć całego człowieka, stopić się z nim na wzór żelaza. Chcemy, by stał się naszą własnością... zapominając o tym, że mamy być jednością w różności. Wielkość Miłości nie zależy od intensywności Jej przeżywania... to nie burzliwe romanse, intrygi... Święty Franciszek mówił, że pośpiech jest synem diabła i zabija duszę. A ja sądzę, że on zabija miłość przede wszystkim. Skoro pośpiech jest synem diabła, to Bóg jest Ojcem cierpliwości.

Komentarze

  1. Cierpliwość - tak zauważyłam - przychodzi z bezpośrednią relacją z Bogiem; jeśli z Nim współdziałasz, masz pokój w sercu- a to budzi cierpliwość. Bóg ma dobry timing. Zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość dobrych cech, które w dodatku ułatwiają nam życie (nie tylko z samym sobą, ale też z innymi ludźmi i z Bogiem) pochodzi właśnie od Niego :) Ważne byśmy nie przechodzili obok tej prawdy obojętnie, bo wtedy będziemy się męczyć.

      Usuń

Prześlij komentarz

Skoro już tu jesteś, zostaw po sobie ślad. Chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat i podziękuję Ci za wizytę.

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch