Życzliwa, wielkoduszna, bezinteresowna...

Kolejnym punktem na naszej drodze ku dobremu małżeństwu i miłości jest łaskawość. W nomenklaturze językowej oznacza dobroć, wielkoduszność. Jak wyjaśnia Ojciec Święty Franciszek w swojej adhortacji Amoris Laetitia, św. Paweł chce wyjaśnić, że „cierpliwość” wymieniona jako pierwsza, nie jest postawą całkowicie pasywną, ale towarzyszy jej aktywność, dynamiczna i kreatywna reakcja wobec innych. Wskazuje, że miłość czyni innym dobro i je krzewi. Dlatego tłumaczy się jako „życzliwa”.



Miłość łaskawa to miłość wyrażana w czynach. To dobroć, którą okazujemy drugiej osobie. Łaskawa miłość to miłość żywa, taka, która nie tylko jest obecna, ale też działa. Kontekst tego znaczenia leży w znaczeniu słów hebrajskich. Słowo "miłość", którego użył Apostoł, nie oznacza tylko uczucia, ale od uczucia wychodzi do działania. 

Łaskawa miłość to miłość, która nie oczekuje nic w zamian. To miłość bezinteresowna. Taką miłością obdarzył nas Bóg. Znamy doskonale psalm "pełna jest ziemia łaskawości Pana". Bóg obdarza nas swoją łaskawością, abyśmy my, wpatrzeni w Jego wzór, chcąc Go naśladować wzajemnie dawali sobie bezinteresowną miłość. 


W praktyce oznacza to mniej więcej tyle, że co robię dla ukochanej osoby, chłopaka, dziewczyny, narzeczonego, męża, czy żony, robię z miłości. Tylko chęć obdarowania drugiej osoby miłością powinna być motorem napędowym naszych czynów. Nie własne profity. Nie to, że jak ugotuję mężowi dobry obiad to on mi da na nową bluzkę. Nie to, że jak kupię żonie kwiaty, czy perfumy to wieczorem będzie miło. Chcę okazać Ci miłość, chcę Ci sprawić radość, chcę byś czuł / czuła się kochany / kochana. To jest sedno miłości, o której święty Paweł Apostoł mówi - ŁASKAWA.

Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że owszem miło jest, gdy za dobry deser, obiad, czy kupiony narzeczonemu prezent usłyszę słowa uznania, czy podziękowania, ale nie one karmią moje serce. Największą radość sprawia mi uśmiech na jego twarzy, opróżniony talerz czy prośba o dokładkę. Gdy daję prezent to nie robię tego po to, by za dwa dni otrzymać coś od niego. Daję dlatego, że lubię sprawiać mu radość. I chyba akurat ta cecha pawłowej miłości dość dobrze (choć nie idealnie) nam wychodzi. :) 

I na koniec, tak jak obiecałam w pierwszym wpisie z tej serii, słowa Świętego Jana Pawła II.

My żyjemy na wielkim targowisku, gdzie nic za darmo, coś za coś, gdzie żąda się wielkiej ceny za falsyfikat, gdzie na wszystkim się zarabia, zbija interes, obraca...

Prawdziwa Miłość jest łaskawa, wręcz cudownie hojna.
Daje i nie oczekuje niczego w zamian.
Jej źródło bije i jest niewyczerpalne, ponieważ ludzie, którzy je mają karmią swoje serca w Bogu, u Którego wszystko jest niewyczerpalne, jak Jego Miłość.


Komentarze

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch