Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch

O tym, że kobieta zawsze znajdzie powód, żeby się o coś przyczepić, obrazić czy zrobić awanturę, słyszał już pewnie każdy. Legendy o tym zjawisku krążą po świecie od prawa do lewa, z góry na dół i z powrotem. Żeby nie było, panowie też nie są w tej materii tacy święci, jak im się często wydaje. Aż tu nagle przychodzi święty Paweł i mówi nam, że miłość nie unosi się gniewem i nie pamięta złego. 


Całkowicie uniknąć kłótni się nie da. Wynika to z różnic, kulturowych, wiekowych, wychowania, czy chociażby z różnic płci. Inaczej rzeczywistość odbierają kobiety inaczej mężczyźni i nie da się tego w żaden sposób ukryć ani zniwelować. Grunt, to znaleźć płaszczyznę porozumienia, wypracować takie mechanizmy, które sprawią, że mimo nieporozumień i mimo różnicy zdań będziemy potrafili żyć w zgodzie ze sobą wierni przysiędze złożonej przez Bogiem.

Prawdziwa i szczera miłość nie ulega czystym emocjom, nie daje się wyprowadzić z równowagi. Powinna skupiać się na tym, co dobre, nie szukać na siłę tego, co złe. Nie oznacza to oczywiście zostawiania gniewu w powietrzu i niewyjaśnionych spraw na tak zwane wieczne "kiedyś" i "później" żeby tylko nie urazić drugiej osoby. Trzeba usiąść, trzeba rozmawiać, czasami trzeba nawet na siebie krzyknąć, czy rzucić talerzem (byle nie wyrządzić krzywdy drugiej osobie). Ale, jak powiedział papież Franciszek rzucajcie talerzami, ale nigdy nie zapominajcie się pogodzić.

To bardzo ważne, aby po kłótni, cichych dniach, po jakimś naszym przewinieniu, po którym druga osoba poczuła się przez nas źle, nie zapomnieć się pogodzić. Wyjaśnijcie sobie wszystko na spokojnie i szczerze, najlepiej na modlitwie, sobie przebaczcie. Przebaczenie to właśnie drugi element wezwania świętego Pawła. Nie pamiętanie złego. 

Dlatego tak ważna jest rozmowa, rzetelna argumentacja i wytłumaczenie sobie nawzajem, co nam nie odpowiada i dlaczego właściwie doszło do sprzeczki, aby na bieżąco te drobne grzeszki sobie przebaczać i już więcej do nich nie wracać. Znacznie łagodniej przechodzi się drobne spory niż wielkie kłótnie, w czasie których wypominamy sobie wzajemnie wszystko, co dusiliśmy w sobie od kilku lub kilkunastu miesięcy. 


Jeśli już raz coś komuś przebaczyłeś nie wypominaj mu tego przy każdej kolejnej okazji, jeśli przewinienie się nie powtórzyło, a sprawa jest przeszła z odległego czasu.

Niepamiętanie złego = niewypominanie spraw, o których już rozmawialiśmy, które sobie wyjaśniliśmy, które zostały przebaczone. Ten element ma (jak zresztą każdy przymiot miłości) swoje odniesienie wobec Boga. Jeśli już raz spowiadałeś się z jakiegoś grzechu, otrzymałeś rozgrzeszenie i nie popełniłeś go po raz kolejny to wiedz, że Pan Bóg już Ci go wybaczył i nie musisz po raz kolejny się za to winić i Boga przepraszać. Tak samo w związku, jeśli druga osoba szczerze przeprosiła Cię za jakiś występek, który sprawił Ci przykrość, bądź jak Pan Bóg w konfesjonale, przebacz raz a porządnie i nie wracaj do tej sprawy, daj ukochanej osobie nową, białą kartkę do zapisania.

Kłótnie uczą nas wspólnego życia, pokazują nam, co nas różni, nad czym musimy pracować zarówno w sobie samych jak i między sobą - w relacji. Dzięki kłótniom, a raczej dzięki rozmowom, które powinny być naturalną konsekwencją burzliwej wymiany zdań i argumentów, jesteśmy w stanie wypracować kompromisy, które będą rzutowały na dalsze powodzenie lub niepowodzenie naszego wspólnego życia. Najlepiej starać się w ogóle nie dopuszczać do sytuacji, w których będziemy musieli się wzajemnie przepraszać, ale natura ludzka bywa różna i jeśli już rzucicie tym talerzem to później wspólnie z drugą osobą go posprzątajcie.

Komentarze

Przeczytaj również

Bezwstyd czyli co?