Święci nie czynią cudów

Myślisz, że niebo jest daleko? Błąd. Jego mieszkańcy są blisko Ciebie. Nigdy nie tracą zasięgu.


Tak zaczyna się opis nowej książki Szymona Hołowni, zatytułowanej "Święci pierwszego kontaktu". Jest to druga po "Święci codziennego użytku" książka Szymona, w której przybliża nam życiorysy świętych. Nie jest to jednak zwykła książka hagiograficzna. Szymon opisuje życiorysy takich osób, których, gdyby nie on i te książki, prawdopodobnie byśmy nigdy w życiu nie poznali, nigdy o nich nie usłyszeli. Nigdy nie staliby się naszymi przyjaciółmi, z którymi kontaktowalibyśmy się jako pierwszymi w pewnych, konkretnych sprawach i problemach.

Życiorysy świętych - jak powiedział Szymon na spotkaniu w Poznaniu - są chodzącą Ewangelią. Powinniśmy się nauczyć wyczytywać Ewangelię z życiorysów innych ludzi. Życiorysy świętych pokazują nam, że to, o czym słyszymy w kościołach, czytamy w książkach, czy nawet w Piśmie Świętym, to wszystko, czego uczymy się o Bogu, co wiemy o chrześcijańskim przeżywaniu życia, jest możliwe do zrealizowania. Święci pokazują nam, że się da, że można tak czynić w praktyce, można w taki sposób przeżywać swoje "5 minut" na ziemi. 


Jednocześnie - przytaczając słowa Szymona - nie powinniśmy starać się naśladować świętych. Święci mają nas inspirować, być autorytetami i zaczynem, iskrą do działania, ale nie musimy być tacy sami jak oni. Dlaczego? Bo jest już święta Rita, jest już święty Mateusz, jest już święta Katarzyna, czy święty brat Albert. Ale nie ma świętego Ciebie i masz się stać pierwszym świętym Tobą, z Twoim imieniem i nazwiskiem, z Twoim numerem PESEL, miejscem urodzenia i Twoją osobistą historią i życiem godnym nazwania Ciebie świętym.


W życiu często zrzucamy odpowiedzialność na innych. Niby jesteśmy chrześcijanami, niby żyjemy według przykazań, ale tak naprawdę wolelibyśmy, żeby to ktoś inny się za nas starał, ktoś inny dbał o to, byśmy my zostali zbawieniu. Szymon poruszył ciekawą kwestię. Cytując "my nie płacimy księżom za to, żeby byli święci za nas, a gdy im się noga podwinie będziemy rozliczać ich z tej umowy". Nikt nie będzie świętym za Ciebie. I choć owszem, księża powinni stać na straży moralności, to jednak są też tylko ludźmi i wraz z sakramentem święceń nie otrzymali jakiejś super mocy niegrzeszenia. Dbaj o swój rozwój duchowy. Dbaj o swoją relację z Bogiem. A święci codziennego użytku i święci pierwszego kontaktu niech Ci w tym pomagają.

Szymon Hołownia zapytany przeze mnie skąd bierze tych wszystkich nieznanych ludziom świętych, błogosławionych i sług bożych powiedział "Sami przychodzą. Przychodzą, wchodzą do mojego domu, a moją rolą jest trzymać ich i ich nie wypuszczać, jak już przyszli". W czasie spotkania powiedział też, że nie istnieje jeden święty od wszystkiego, tak samo jak to, że święci nie czynią cudów. "Święci przede wszystkim oferują obecność - nie cuda". 

Każdy z nas może i powinien mieć swój batalion świętych. Swój zestaw przyjaciół duchowych, do których może się zawsze zwrócić, gdy tylko tego potrzebuje. Święci to nie oderwane od rzeczywistości byty, to ludzie z krwi i kości, którzy jeszcze wczoraj jeździli z nami autobusem, chodzili z nami na zajęcia z fitnessu, śpiewali z nami w chórze czy mijali się z nami codziennie na ulicy. Tak jak w różnych sprawach dzwonisz do różnych ludzi - do babci, jak ugotować zupę, do mamy jak upiec ciasto, do doradcy w banku zapytać o lokatę, do krawcowej o to jak przyszyć guzik - tak samo powinieneś kontaktować się ze swoimi świętymi. Nie trać z nimi kontaktu, oni zawsze mają zasięg.

A na spotkaniu poznałam Tomka i Justynę (o ile dobrze zapamiętałam Wasze imiona), jeśli tu jesteście, zostawcie po sobie ślad! Miło się rozmawiało i... może do zobaczenia! Poniżej kilka zdjęć ze spotkania. 





Komentarze

Przeczytaj również

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch

Najlepszy prezent