Obietnica czeka na człowieka

Zbliża się jeden z najpiękniejszych i jednocześnie najbardziej tajemniczych okresów w ciągu całego roku. Za dwa dni pierwsza niedziela Adwentu. Pierwsza niedziela rozpoczynająca nowy rok liturgiczny i nowy, kolejny w naszym życiu czas oczekiwania i przygotowania.



Jesteśmy niecierpliwi. Nie lubimy na nic czekać, zwłaszcza dziś, gdy niemal wszystko, czego zapragniemy, możemy mieć w zasięgu ręki, już, za chwilę. A tu nagle przychodzi czas oczekiwania. I jeszcze ma to być oczekiwanie w radości. Czy będzie to czas trudny? Pewnie dla wielu z nas tak, ale czy niemożliwy? Wszystko zależy od tego, jakie nastawienie przyjmiemy.

Usłyszymy w tę niedzielę Słowa Anioła, będące obietnicą samego Boga. Bóg mówi nam, że nie ma dla Niego nic niemożliwego. Pozwólcie, że posłużę się słowami arcybiskupa Rysia z książki Moc Słowa - "w wypowiedzi Anioła nie chodzi o stwierdzenie, że Bóg może uczynić wszystko, a raczej o to, że każde Jego Słowo każda obietnica, choćby się wydawała kompletnie nierealna, może pozostać przez Niego spełnione".

Oczekiwanie na cokolwiek w codziennym byciu i mieniu tu i teraz może być naprawdę trudne, ale cały ten czas, te dwadzieścia kilka dni Adwentu, jest nam dany nie tylko po to, żebyśmy poczuli (albo stracili jej poczucie) magię świąt robiąc zakupy w wystrojonych galeriach handlowych, pijąc grzane wino na jarmarkach bożonarodzeniowych i pakując prezenty dla najbliższych. Przede wszystkim ten czas oczekiwania ma nas przybliżyć do Boga, pogłębić naszą wiarę, relację z Nim i może z samymi sobą. Tak, jak oczekujemy na narodziny małego dziecka w rodzinie, Adwent jest czasem przygotowania na te właśnie narodziny - nowe, ponowne, narodziny Boga w naszym życiu.

Przeżywania Adwentu powinniśmy uczyć od samego Boga właśnie. Bóg czeka na człowieka, dzięki któremu dokona się Jego Słowo. Obietnica czeka na człowieka. To Słowo, które ma stać się Ciałem, szuka ciała, w które mogłoby wstąpić. Bóg postanowił przyjść do człowieka jednocześnie dając mu obietnicę, że będzie przy nim, że w zadaniu przyjęcia, wypełnienia i przekazania Słowa nie pozostanie sam. Ojciec obiecuje nam, że damy radę, że nie ma nic niemożliwego, jeśli trzymamy Go za rękę (albo za rękaw ;-) ). Ponadto Bóg, w przeciwieństwie do nas, jest cierpliwy jeszcze w jednym wymiarze. Czeka na nawrócenie człowieka i się od niego nie odwraca mimo, że czasami trwa to całe życie. 

Daj ciało Słowu - niech ten Adwent będzie dla Ciebie przygotowaniem na narodziny Słowa, na przyjęcie Go do swego serca, a później na to, by dzięki Twojemu ciału, gestom, wypowiedziom, dzięki Twojemu życiu, było przykładem dla innych. Czerp cierpliwość z inspiracji Tym, Który Sam ma jej nieskończoną ilość, a będziesz potrafił też czerpać radość z efektów końcowych swojego oczekiwania. Uzbrój się w cierpliwość i nie pozwól, by szeroko pojęty "świat" (YouTube, Facebook, galerie handlowe, duże koncerny, reklamy w TV i Internecie, znajomi z pracy, szkoły) po raz kolejny zepsuły Ci radość z zamieszkania Słowa wśród nas.

Marana Tha!

Komentarze

Przeczytaj również

Mowa jest srebrem, milczenie złotem, a foch to foch

Bezwstyd czyli co?