Ślub nieidealny, ale nasz

O pięknym ślubie niczym z bajki o księżniczkach Disneya marzy każda dziewczyna/kobieta od przedszkolnych lat. Długa biała suknia, wianek, welon, piękne kwiaty, wszystko wokół nas tańczy, śpiewa, śmieje się i wiruje... Rzeczywistość potrafi jednak bardzo szybko sprowadzić na ziemię.



Podczas przygotowań wszystko wydaje się najważniejsze. Żeby kolor butów pasował do koloru kwiatków, szminka do koloru oczu, żeby zespół był najlepszy na świecie, a fotograf robił zdjęcia zasługujące na miano nagrody WordPress. Wiele razy przy tej okazji przyszło nam się pokłócić, bo coś, co dla mnie było bardzo ważne i istotne, dla Narzeczonego wydawało się zbędnym, generującym koszty drobiazgiem.

Oboje byliśmy zgodni co do jednego - najważniejsza jest liturgia. Ogromym zmartwieniem było dla nas, gdy miesiąc przed ślubem zespół, który miał śpiewać na naszym ślubie, poinformował nas, że się nie pojawią i stanęliśmy przed wyzwaniem znalezienia nowej ekipy. Jako, że oboje w przeszłości mieliśmy sporo do czynienia z muzyką kościelną, bardzo zależało nam na dobrej scholi, która uświetni całą ceremonię. Odbijaliśmy się od drzwi do drzwi, bo w tym terminie wszystkie najlepsze zespoły z okolicy były już zarezerwowane, ale szybko okazało się, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych i znaleźliśmy scholę, która stanęła na wysokości zadania, a nawet jeszcze wyżej niż tego oczekiwaliśmy. 

Jako, że Msza ślubna była najważniejszym momentem całego tego dnia, i to ona była tym niepowtarzalnym nigdy więcej w życiu wydarzeniem, stawialiśmy na wysoką jakość i nie zawiedliśmy się. Wesele można powtórzyć organizując chociażby huczne okrągłe rocznice ślubu. Na imprezę zawsze jest czas, ale tego czasu z Bogiem, który łączył nas w rodzinę, Który błogosławił nasze małżeństwo, był niepowtarzalny i bardzo chcieliśmy, by muzyka podkreślała wyjątkowość tej chwili. 

Jeszcze przed ślubem długo szukałam popularnych teraz, planera ślubnego, odpowiadającego moim potrzebom. Widząc ich ceny i znając swój zapał do prowadzenia takich rzeczy, postawiłam jedak na zwykły organizer z kalendarzem, który udało mi się dorwać za kilka złotych w popularnej, taniej sieci supermarketów. Nie wszystko jednak da się zaplanować na tip top i to powinna być myśl przewodnia każdej pary planującej ślub i wesele. Jedną z takich rzeczy jest pogoda. Lato 2018 było niezwykle łaskawe, ale...nie dla nas. Choć przez cały sierpień pogoda dopisywała, weekendy były słoneczne i ciepłe to w dniu naszego ślubu po niebie snuły się chmury i momentami padał całkiem obfity deszcz. Czy zepsuło to "nasz dzień"? Ależ skąd?! Jako punkt honoru postawiliśmy sobie, by w tym dniu cieszyć się razem z naszą rodziną i przyjaciółmi tym, czym Pan Bóg nas obdarzał - małżeństwem. Nie przeszkodziło nam nawet to, że nie mieliśmy przygotowanych żadnych parasoli, a po wyjściu z kościoła odbieraliśmy życzenia w kroplach deszczu. 

Patrząc z perspektywy czasu, wiele rzeczy można by zaplanować inaczej, wiele poprawić, ale z drugiej strony, dzięki tym wpadkom i niedociągnięciom ten dzień wejścia na nową - wspólną - drogę życia, był nasz, wyjątkowy i niepowtarzalny. Na każdym ślubie jest moment przysięgi, czy moment błogosławieństwa. Na niemal każdym weselu jest pierwszy taniec, tort, czy oczepiny. Jeśli wszystko odbyłoby się idealnie "od linijki" nie byłoby w tym wydarzeniu niczego wyróżniającego go od innych wesel, których na świecie codziennie są dziesiątki o ile nie setki. 

To, że nie wiedzieliśmy, jak do końca zachować się, gdy rodzice witali nas na sali chlebem i solą, że nie zdążyliśmy w porę pojawić się przy torcie zanim zgasły race, czy to, że podczas pierwszego tańca spadł mi welon podkreśla tylko fakt, że świętowaliśmy właśnie nasze wkroczenie na wspólną drogę życia. Małe prawdopodobieństwo, że takie "wpadki" powtórzą się na innym weselu. Inne pary młode będą miały swoje niedociągnięcia i właśnie to jest najpiękniejsze. Już te drobne sytuacje podkreślają, że odtąd kroczymy ścieżką, która jest zarezerwowana dla nas i dla nikogo innego, z naszymi przywarami, z naszymi wadami i pomysłami, z którymi my, a nie ktoś inny, będziemy musieli zmagać się każdego dnia na naszej małżeńskiej drodze.

Komentarze

  1. Można też iść o krok dalej i zorganizować ślub w plenerze. Na takie wyjście zdecydowała się moja siostra i muszę przyznać, że jej ślub okazał się naprawdę bardzo wzruszający... Podobało mi się też bardzo to, że wszystko na uroczystości było stylizowane na modny dziś styl boho — żywe kwiaty, drewniane dekoracje czy też pięknie przyozdobione hale namiotowe. Wynajem takich akcesoriów wbrew pozorom wcale nie jest drogi, wystarczy jedynie wiedzieć gdzie ich szukać.;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Skoro już tu jesteś, zostaw po sobie ślad. Chętnie poznam Twoje zdanie na ten temat i podziękuję Ci za wizytę.

Przeczytaj również

Po ślubie wszystko się zmienia